W dniu dzisiejszym Bronisław Komorowski został oficjalnie zaprzysiężony jako prezydent Polski.
Zaprzysiężenie oficjalnie otwiera okres ogromnych możliwości działania dla obozu Platformy Obywatelskiej (PO). Dużą niepewność budzą jednak projekty, nad którymi ugrupowanie to zamierza pracować. W walce o utrzymanie władzy partie mają bowiem tendencję do zbaczania z wcześniej obranego przez siebie kursu. Niesie to ze sobą pewne niebezpieczeństwo, ponieważ jak głosi jedno z podstawowych praw marketingowych – “Nie ma popytu na dobro, które wszystkim podoba się trochę, tylko na takie, które niektórym podoba się bardzo”.
PO aby podobać się dużej części społeczeństwa zrezygnowała z modernizacji kraju na rzecz pompowania w gospodarkę większej liczby pieniędzy. Pomysł na zwiększenie opodatkowania pokazuje wyraźnie, że partia ta jest gotowa na manewrowanie pomiędzy własnym elektoratem a oczekiwaniami reszty społeczeństwa. Taka strategia może szybko zakończyć się klęską, ale powody dla których partie na całym świecie decydują się na tą samobójczą strategię zdają się być oczywiste.
W Polsce mamy trzy liczące się partie, z których SLD ma program typowo socjalistyczny, PiS – socjalistyczno konserwatywny, a PO liberalno – konserwatywny. Niestety partia, która dochodzi do władzy ma w zwyczaju nie realizować swojego programu, gdyż w zasadzie nie ma w tym żadnego interesu. Jej elektorat nie zagłosuje na opozycję, ponieważ ta nie deklaruje w swoich programach żadnych korzyści, a strach przed realizacją opozycyjnego programu skłania do oddawania głosów na “najmniejsze zło”.
Wracając teraz do urzędu prezydenta, należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Konstytucja RP sformułowana jest w taki sposób, aby Prezydent z Premierem mogli/musieli wzajemnie się uzupełniać. Podział funkcji obydwu polityków, w części spraw (np. polityka zagraniczna) pozostaje mało ostry, przez co serdeczna przyjaźń Donalda Tuska z Bronisławem Komorowskim w najbliższym czasie zostanie wystawiona na nie jedną ciężką próbę. Jeśli wzajemne stosunki obydwu polityków nie zostaną zbytnio ochłodzone przez pragmatykę ich zawodu, a platforma wzmocni swoje zaplecze parlamentarne, w przyszłości może się okazać, że partia ta jest zdolna do samoistnej zmiany konstytucji. Biorąc pod uwagę wcześniejszą analizę, jest bardzo mało prawdopodobne aby zmiana ta bardzo spodobała się wyborcom PO. Porównując ostatnie rządy, z których SLD otwierał się na przedsiębiorców, PiS obniżał podatki i zmniejszał zadłużenie a PO podwyższa podatki i zadłużało skarb państwa, zwiększając jednocześnie o 40 000 zatrudnienie w sektorze państwowym. Kontastacja tych faktów prowadzi nas do sprzecznego z intuicją wniosku, że najlepszym realizatorem naszych interesów rzadko bywa partia, z której programem najbardziej się zgadzamy. Warto zatem przemyśleć własne wybory, gdy po raz kolejny pojawimy się nad wyborczą urną.
