Dziennikarz TVN odwiedził trzy stołeczne szpitale, nagrywając ukrytą kamerą reakcję pracowników na informację, iż podejrzewa u siebie wirusa grypy H1N1. We wszystkich trzech przypadkach, bez stosownego przebadania na miejscu został odesłany do innego szpitala.
W żadnym z trzech miejsc potencjalny nosiciel wirusa H1N1 nie miał nawet okazji widzieć się z lekarzem. Pracownicy szpitala, doradzali przejazd taksówką, bądź komunikacją miejską do szpitala zakaźnego, pomimo iż w jednym ze szpitali recepcjonistka bała się wziąć długopis, którym dziennikarz zapisywał adres. Jest to tym bardziej kuriozalne zachowanie, iż wirus przenosi się drogą kropelkową a nie przez bezpośredni dotyk.
Prowokacja jest doskonałą prezentacją poziomu przygotowania służby medycznej do radzenia sobie z pandemią. Tym samym potwierdzają się nasze obawy, iż system opieki zdrowotnej w Polsce nie jest przygotowany do radzenia sobie z nowymi wyzwaniami. Każda chybiona interwencja, czy porada pracowników szpitali, może narażać na zachorowania kolejnych pacjentów. Proszona o komentarz minister zdrowia Ewa Kopacz pochwaliła akcję dziennikarzy, zachęcając do kolejnych prowokacji.
Jeśli podejrzewasz u siebie grypę, skontaktuj się ze swoim lekarzem rodzinnym, a będąc w szpitalu walcz o swoje prawa, powołując się na kartę praw pacjenta.
